Jeśli gdziekolwiek kupujesz linki to zwróć uwagę na PR (jak będzie kosmiczny PR to od razu widać, że zrobiony sztucznie), sprawdz archive.org dla tej strony, sprawdź site: w Google, MSN, Yahoo (i innych jak Cię interesują). Gdy sprawdzasz site: w Google przeleć się po kolejnych stronach, zobacz jaki jest content i zobacz jak dużo stron z site: jesteś w stanie wyświetlić. Dlatego ja zawsze mam ustawione wyszukiwanie w Google na 100 wyników, przelatuje na 9 podstronę site:, a potem na sam dół.
Mały przykład:
Jedna z moich stron, site: pokazuje 28,600:
QUOTE
Aby pokazać najbardziej trafne odpowiedzi, pominięto kilka bardzo podobnych stron do tych 994 już wyświetlonych.
Jeśli chcesz, możesz powtórzyć szukanie we wszystkich stronach razem z pominiętymi wcześniej.
Taka strona jest dobrze zindeksowana (najczęściej Google wyświetla dla takich 970-999 stron).
===
Losowo wybrana strona kogoś z PiO z sygnatury:
pobieralnia.com, site: 30,600
QUOTE
Aby pokazać najbardziej trafne odpowiedzi, pominięto kilka bardzo podobnych stron do tych 7 już wyświetlonych.
Jeśli chcesz, możesz powtórzyć szukanie we wszystkich stronach razem z pominiętymi wcześniej.
Cieńko zindeksowana strona. Nie znaczy to wcale, że ta reszta stron jest niewidoczna, ale tak naprawdę nie mają takiej mocnej wagi.
To jest podstawowe kryterium, które trzeba stosować kupując gdzieś linki i targetując się na Google. Ostatnio widziałem, że ktoś na Allegro sprzedawał linki na stronie z site: prawie 500,000. Na podstronach były dmozy i jakieś same gówna, które wiadomo, że dostaną duplicate content. Wyświetlić można było tylko około 100 stron z site:, a po 2-3 tygodniach site: zaczęło się ostro redukować. Zwróć uwagę czy strona nie reklamuje viagry/kasyn/seksu (no chyba, że też celujesz w taki target, wtedy to jest plus). Zobacz ile jest linków wychodzących i koniecznie zapytaj się sprzedawcy ile linków ma zamiar sprzedać (niektórzy potrafia sprzedać ich ogromne ilości, wystarczy zobaczyć stopki niektórych stron - koszmar

no, chyba, że tanie).